SEO Audyt strony www w pięć minut czyli szybki look przed spotkaniem.

Nie wiem jak Wam ale mnie zdarzyło się kilka razy, że musiałem dosłownie w pięć minut poznać najważniejsze SEO błędy witryny. Powodem takiego stanu rzeczy były różne czynniki – wrzutka na asap, gapiostwo co do terminów lub po prostu potrzeba zabłyśnięcia przed klientem. Ogólnie rzecz biorąc – nigdy nie wiadomo kiedy może przydać się szybki audyt seo.

Ilu speców od SEO/SEM tyle technik. To jest w sumie gorzej niż w tym przysłowiu „gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie”.

Dobra. Żarty na bok. Jodymy z konkretem.

1. SEMSTORM – szybka analiza potencjału

semstorm-tomaszstopka.pl

Żeby szybko określić ogólną sytuację strony korzystam z SEMSTORM. Po wpisaniu domeny widzę od razu potencjalny ruch, aktualne pozycje oraz potencjał jaki ma strona. Poświęcam na taką analizę dosłownie minutę, półtorej. Po tym czasie wiem już czy jest w ogóle o co walczyć czy lepiej iść i wbić kolejny level w Diablo 3. (link polecający do SEMTORM).

2. MAJESTIC – czyli „czy jesteś kolego w d…?”

Życie, oraz książki rzecz jasna, nauczyły mnie, że jeżeli coś wygląda zbyt pięknie z zewnątrz najpewniej jest nie zdrowe, niemoralne lub zakazane przez prawo. Ewentualnie w grę wchodzi tona linków z SWL + innych super miejscówek. Zaglądnięcie do MAJESTIC (lub ahrefs) jest szczególnie istotne, gdy w SEMSTORM widzimy w pewnym momencie zawalenie się ruchu/pozycji (biada Ci jeżeli pokrywa się to z datą któregoś update’u). Nie przeglądam – najczęściej – wszystkich backlinków wystarczy mi podsumowanie serwowane przez MAJESTIC.

majestic-toksyczne-linki
Przykład linkowania które powinno włączyć żółtą kontrolkę.

W MAJESTIC nie mam co siedzieć za długo. Zaś nie robię zgłoszenia do centrali coby mi winy odpuścili. Poświęcam więc maks minutę… no może dwie jak jakiś ciekawszy przypadek. Piękne kolorowe kółeczko daje mi wszystko jak na tacy.

3. Zabieramy się za stronę

W momencie gdy dowiem się już z czym przyjdzie mi się zabawiać, patrze sobie na stronę. Najpierw oczywiście rzut oka na ogólne rozłożenie elementów na stronie. Czy nie za dużo, czy nie pochowane. Albo czy nie za mało. To raczej subiektywna ocena i często gęsto można dojść do kompromisów co do poprawek podczas spotkania bądź rozmowy z klientem/właścicielem witryny. Wbrew pozorom, jest to dosyć istotny moment w całym audycie. To jak wygląda i zachowuje się strona (np. linkowanie wewnętrzne) może bardzo wiele powiedzieć nam o kliencie, jego podejściu do tematu czy możliwych budżetach. ale także pozwoli wstępnie ocenić stronę pod kątem SEO/UX.

4. Pokaż kotku co masz w środku

Google nie lubi oglądać stron z tym całym CeeSeSem czy imejdżami. Że o dżawaskriptach (nie JAVA!!!) nie wspomnę. Ja lubię wiedzieć co widzą Google’owe robociki. W ogóle lubię dużo wiedzieć. Aby to zrobić wyłączam sobie obsługę JavaScript za pomocą wtyczki w Chrome: WebDeveloper. Osobiście wychodzę z założenia (i jeszcze się na nim nie przejechałem), że strona z wyłączonym JS ma działać niemal tak samo jak z włączonym JS.

Wyłączenie JS gasi wodotryski, slajdery czy jakieś inne dziwne efekty. Treść, linki i rzeczy które widzi użytkownik, powinny być widoczne również dla robotów Google. Chyba, że świadomie zdecyduję inaczej.

To jest o tyle istotne, że w ciągu 10 sekund można sobie zaoszczędzić kuuuuupę czasu. Słyszeli o AngularJS? Ot taki JSowy framework do tworzenia stron. Koszmar SEOwca. Trzeba bawić się w snapshoty HTML i inne dziwne tematy, żeby Google w ogóle był w stanie zaindeksować podstrony. Po czym rozpoznać, że strona jest oparta o AngularJS? Wyłączyć obsługę JavaScript. Jeżeli widzimy coś jak to poniżej, to znaczy, że możemy mieć problemy ;-)

Strona oparta o AngularJS

 

5. Dobij mnie. Albo nie?

Gdy przebrnę już przez wszystkie powyższe punkty, pozostaje kwestia tego jak strona w ogóle przedstawia się (o ile w ogóle) do Google. Poszukiwania wszelkich reguł blokujących indeksowanie czy to poprzez robots.txt czy też nagłówki w <head>. Ale na tym nie kończę. Sprawdzam także jak zgłasza się serwer gdy podam się za GoogleBota. Może strona ma jakiś malware i robi niecne przekierowania? W każdym razie korzystam z tegoż narzędzia: Web Sniffer. Przykładowy wynik wygląda tak:

Web Sniffer analiza seo

 

Tam dalej w „Content” widać jakieś ukryte linki do milfów, lesbianów i jakiś innych brzydkich ( ͡° ͜ʖ ͡°) rzeczy.

Tak przygotowany szybki audyt jeszcze mnie nie zawiódł :) Klienci zawsze chętnie wysłuchiwali moje uwagi które byłem w stanie poprzeć nowo zdobytymi informacjami. #tylewygrać #fajnośćnadfajnościami

A teraz pora na reklamę!

Gdybyś czasem potrzebował(a) kompleksowy audyt SEO z elementami UX odezwij się do SEMURAI.

Autor: Tomasz Stopka

Jestem właścicielem niewielkiej agencji SEO - SEMURAI. Codziennie od 2008 roku zdobywam nowe doświadczenie w dziedzinie marketingu w wyszukiwarkach a w szczególności SEO. Współtworzę serwis Nowa Koncepcja SEO wraz z Whitepress. Jeżeli masz problem ze swoją stroną - zadzwoń do mnie lub napisz!

14 myśli na temat “SEO Audyt strony www w pięć minut czyli szybki look przed spotkaniem.”

  1. Wszystko dobrze ale chyba szewc bez butów chodzi i bez urazy :) Ale dlaczego nie można przejść u Ciebie na blogu na stronę główna ? Specjalnie ?

      1. Już chyba od ponad 2 lat ilość nie równa się jakość tak więc to że jest tam 200k linków to nie jest dobry argument

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *